czwartek, 7 grudnia 2017

Moje prezenty urodzinowe

Witajcie :) 2.12 obchodziłam swoje 24 urodziny i dzisiaj chciałabym pokazać Wam jakie piękne prezenty otrzymałam od moich najbliższych. Niestety nie pokażę Wam dziś wszystkiego, ponieważ dostałam sporo ciuchów, których jeszcze nie mam odwagi prezentować w internecie na sobie, a na wieszaku to same wiecie, że nie wygląda to tak efektownie.... Zapraszam do lektury :)


Perfumy Burberry Body Tender
To jeden z piękniejszych i trwalszych zapachów jaki miałam. Kocham go ogromnie i z powodzeniem używam zarówno zimą jak i latem. Polecam Wam powąchać to cudo, ponieważ jest to zapach, który podoba się zdecydowanie dużej ilości osób i do wielu pasuje :) Ja otrzymałam pojemność aż 85ml, więc nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo byłam szczęśliwa! :)


Vianek, maseczka peeling do twarzy z mielonym lnem
Vianek, nawilżający krem do twarzy na dzień z ekstraktem z liści mniszka
Nacomi, body scrub o zapachu ciasta kokosowego

Wszystkie te cuda chciałam przetestować, ponieważ o oby dwu firmach słyszałam wiele dobrego. Mam nadzieje, że i u mnie się sprawdzą :) Dajcie znać, jeśli testowaliście te produkty!


Zestaw pędzelków bambusowych

Zestaw zawierał więcej pędzelków, ale ja pokazałam tylko kilka. Od dawna potrzebowałam dostawy pędzli, a te są tak poręczne i kompaktowe, że z powodzeniem nadadzą się również w podróż :)


Maybelline, instant Anti-Age, korektor pod oczy
Nacomi, nawilżający koktajl 3w1

To również moje małe kosmetyczne marzenia, do których zawsze było mi nie po drodze, a teraz w końcu mogę je przetestować :) Zarówno korektora jak i koktajlu użyłam już kilka razy i pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne!



Lirene, mango, żel+oliwka pod prysznic
Syoss, szampon do włosów zniszczonych

Nie używałam, więc jestem baaardzo ciekawa jak te kosmetyki się u mnie sprawdzą. Szczególnie jeśli chodzi o firmę Syoss, z którą nigdy nie miałam do czynienia :)


,,Perfekcyjne święta" autorstwa Anthea'i Turner + świeczka DIY

Uwielbiam perfekcyjną panią domu, Anthea to prawdziwa dawka motywacji do ogarnięcia swojego domu! Jej książka o świętach jest przepięknie wydana oraz zawiera mnóstwo ciekawych informacji nie tylko o organizacji świąt i porządkach. Znajdziecie tutaj również rewelacyjne przepisy kulinarne oraz banalnie proste, a zarazem efektowne ozdoby DIY. Rewelacja!!



Kartka urodzinowa DIY

To cudo powstało dzięki mojej koleżance i jej 9-letniemu synkowi! Nigdy nie dostałam tak pięknej, efektownej kartki i to jeszcze w 3D! Zdecydowanie prezent od serca, który póki co dzielnie zdobi moją toaletkę :)

To na tyle kochani :) Jeśli przełamię się z pokazaniem Wam prezentów ciuchowych to zaprezentuję Wam je w poście z prezentami świąteczno-imieninowymi :)

Buziaki,
Ewu ;)

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Bielenda, hialuronowa wolumetria nici 3D, serum ant-age

Firmę Bielenda kocham nie od dziś i z miłą chęcią testuję kolejne produkty z jej asortymentu. Serum, o którym będzie dzisiaj mowa dorwałam zupełnym przypadkiem w maju na promocji w Rossmannie i podarowałam je mojej mamie. Kosmetyk na tyle ją zachwycił, że ja i zapragnęłam przetestować go na własnej skórze. Zapraszam do zapoznania się z moją recenzją :)


Kosmetyk przyciąga wzrok dzięki nietypowej konsystencji zielonkawych perełek. Buteleczka jest zgrabna, poręczna, dobrze wykonana oraz co najważniejsze - wyposażona w świetną i łatwą w obsłudze pompkę. Pojemność produktu to 30ml i dostaniecie go w Rossmannie za około 30 zł.


SKŁADNIKI AKTYWNE
W składzie kosmetyku znajdziemy między innymi:
> pantenol, który działa łagodząco i nawilżająco,
> ekstrakt z kawioru, który regeneruje, wygładza, pobudza syntezę kolagenu,
> witaminę E, która nawilża, odżywia, ochrania i jest świetnym antyoksydantem,
> hydrolizowaną keratynę, która nawilża i uelastycznia,
> witaminę A, która działa antyoksydacyjnie, stymuluje kolagen i elastynę oraz zwiększa gęstość skóry, 
> ekstrakt z kwiatu wiciokrzewu, który wygładza, napina i działa bakteriobójczo.

Przy okazji tego postu chciałabym także nieco bardziej otworzyć oczy osobom, które uważają, że kosmetyki z napisem "przeciwzmarszczkowy", "40+", "50+", "do cery dojrzałej" nie powinny być stosowane przez osoby młode w kole 20 lat. Otóż tego typu produkty nikomu nie zrobią krzywdy, a zwykle posiadają w swoim składzie więcej składników aktywnych niż nawilżacze dla nastolatek i 20+. Warto czytać składy i obserwować swoją skórę - co lubi, na co reaguje dobrze. Jeśli masz 23 lata, a Twojej skórze służy serum 40+ to go używaj! Pamiętajmy, że zmarszczkom trzeba zapobiegać, bo jak już się pojawią to nie będzie tak łatwo się ich pozbyć, a jak każda z nas wie - nie da się ich usunąć w 100% i w pewnym wieku nawet medycyna estetyczna nie pomoże...


Kosmetyk ma niesamowicie przyjemną, aksamitną konsystencję, która z łatwością sunie po skórze. Serum wchłania się w trybie natychmiastowym nie pozostawiając żadnego filmu. Nadaje się ono pod makijaż i absolutnie nie wpływa negatywnie na jego trwałość oraz jakość. Warto również dodać, że produkt jest dość dobrze wydajny, ale jednak nieco mniej niż tradycyjne sera. Myślę, że ma na to wpływ forma perełek, między którymi pozostaje dużo wolnej przestrzeni i po "zmieleniu" wychodzi mniej płynu niż w standardowych serach.


DZIAŁANIE
Podczas stosowania serum zauważyłam na swojej skórze kilka istotnych zmian. Abym nie była gołosłowna to zaznaczam, że produkt testowała także moja ponad 20 lat starsza mama i u niej również efekty są widoczne. Co zauważyłyśmy:
> poprawa nawilżenia skóry,
> lepsze napięcie skóry (głównie policzki),
> wygładzenie,
> rozświetlenie.

Ani mnie, ani mamy serum nie uczuliło, ani nie zapchało. Myślę, że oby dwie musimy przyjrzeć się pozostałym kosmetykom z serii nici 3D :)

Pozdrawiam,
Ewu ;)

czwartek, 30 listopada 2017

Ziaja, multimodeling, ujędrniające masło do ciała (brzuch, nogi, pośladki)

Od zawsze byłam szczupła i nie miałam problemów ze skórą na moim ciele. Niestety po 20stce cellulit wodny zdominował moje uda i pośladki, więc trzeba było zacząć działać. Ćwiczenia faktycznie pomagają, ale umówmy się - nie jestem typem sportowca i zmuszenie się do jakiejkolwiek aktywności fizycznej przychodzi mi z trudem. Szukałam więc godnego wspomagacza mojej walki z cellulitem, czyli czegoś, czego mogę używać codziennie i co podtrzyma efekt ładnej, napiętej skóry nawet wtedy, gdy nie ćwiczę regularnie.


Ziaja, multimodeling, ujędrniające masło do ciała
Kosmetyki firmy Ziaja są dobrze dostępne oraz mają przystępne ceny, więc każdy z Nas może sobie na nie pozwolić. Bohater dzisiejszego posta zamknięty jest w 200ml opakowaniu o prostej szacie graficznej. Dzięki takiej formie opakowania produkt można zużyć do ostatniej kropli, a zarazem dokładnie widać, ile nam go pozostało. Kosmetyk możecie dostać na E-Ziaja.com - dokładnie tutaj (klik klik) za całe 17,26 zł. Zapach masła jest iście cytrusowy, ale nie utrzymuje się na ciele zbyt długo. Za plus uważam szybkie wchłanianie oraz przyjemną konsystencję.


SKŁAD I DZIAŁANIE
W składzie produktu Ziaja multimodeling znajdziemy między innymi:
> olej palmowy, który nawilża, zapobiega starzeniu, zmiękcza oraz wygładza skórę,
> masło shea, które silnie wiąże wodę w naskórku, zmiękcza i wygładza,
> cantella asiatica, która pobudza syntezę kolagenu, zapobiega rozstępom, pomaga w likwidacji cellulitu, 
> wyciąg z morszczynu pęcherzykowatego, który wiąże wodę, rewitalizuję, odżywia, ujędrnia, uelastycznia, spala tłuszcz, uelastycznia, poprawia mikrokrążenie,
> ekstrakt z bluszczu pospolitego, który przyspiesza redukcję tkanki tłuszczowej, pobudza krążenie krwi, wspomaga usuwanie toksyn z tkanki skórnej oraz wspomaga przenikanie innych składników przez skórę,
> wyciąg ze skórki gorzkiej pomarańczy, który przyczynia się do rozpadu i spalania tłuszczu, 
> wyciąg z rozmarynu, który ujędrnia skórę, pobudza krążenie, 
> karnitynę, która wspomaga spalanie tłuszczu,
> kofeinę, która ma działanie drenujące, pobudza krążenie, wspomaga spalanie tkanki tłuszczowej, zmniejsza obrzęki, 
> wyciąg z ananasa, który hydrolizuje białka i stymuluje kolagen I oraz III,
> koenzym A (wit. B5), który pobudza krążenie, wspomaga wnikanie wgłąb skóry innym składnikom aktywnym,
> glaucynę, która zapewnia drenaż oraz ujędrnienie skóry,
> olej z nasion słonecznika, który łagodzi oraz ma działanie przeciwrodnikowe,
> ekstrakt z kawy, który działa antycellulitowo, zwalcza wolne rodniki, 
> witaminę E, która nawilża, wzmacnia i ochrania skórę.

Czy Wy także jesteście w szoku, że wszystkie wyżej wymienione substancje są zawarte w kosmetyku za niecałe 20 zł? Mi opadła szczęka, kiedy analizowałam skład tego cuda. No, ale właśnie - jak to wszystko przekłada się na działanie masła ujędrniającego Ziaja?

Przede wszystkim produkt szybko się wchłania, więc z powodzeniem możecie go używać po porannym treningu. Ponad to zauważyłam napięcie mojej skóry na udach oraz pośladkach (choć tu trochę mniej) oraz poprawienie jej nawilżenia. Cellulit faktycznie się zmniejszył, a skóra wygładziła. Nie mniej jednak muszę dodać, że kluczem do sukcesu jest długie i regularne stosowanie produktu oraz wspomaganie jego działania ćwiczeniami oraz dietą. Ja ćwiczę dość nieregularnie, ale to zawsze coś. Taki kosmetyk na pewno nie sprawdzi się u osób, które nie wykazują żadnej aktywności fizycznej i oczekują, że masło za 17 zł usunie cellulit. U siebie nie zauważyłam spalenia tkanki tłuszczowej, ale też nie o to mi chodziło :) Najważniejsze, że ujędrnienie jest widoczne, a cellulit wyraźnie mniejszy.  

Dodam jeszcze, że podczas stosowania produktu Ziaja wykonywałam zawsze ćwiczenia Ewy Chodakowskiej. Planem było 3 dni ćwiczeń 2 dni przerwy, ale tak jak wspomniałam na samym początku - nie zawsze trzymam się tego harmonogramu w 100%. 

Ziaja multimodeling poleciłam już wszystkim bliskim mi osobom i polecam także Wam! Za tak przystępną cenę naprawdę warto spróbować, tym bardziej, że skład przedstawia się tu dużo lepiej niż w niejednym droższym kosmetyku do zadań specjalnych.

Produkt testowałam dzięki współpracy ze sklepem E-Ziaja.com. Fakt ten nie wpłynął na moją opinię.



Pozdrawiam,
Ewu ;)

czwartek, 23 listopada 2017

Organic Shop, maska do włosów z awokado i miodem

Na punkcie pielęgnacji swoich włosów od zawsze mam "fizia". Moje pasma są bardzo długie (już od kilku dobrych lat) oraz regularnie rozjaśniane metodą baleyage lub ombre. Mimo to dostaję mnóstwo komplementów na temat tego jak dobrze wyglądają, jak ładnie lśnią i jak miłe są w dotyku. Jest to na pewno zasługa dobrych genów, ponieważ moja mama też ma piękne, lejące i gładkie włosy, ale eksperymentowała z nimi dużo mniej niż ja. Osobiście uważam, że odpowiednio dobrane produkty (niekoniecznie tylko te z wysokiej półki cenowej) i regularność w ich stosowaniu są kluczem do sukcesu! Oczywiście muszę także zaznaczyć, że regularnie korzystam z zabiegów odżywczych u fryzjera oraz co 2-3 miesiące podcinam końcówki. Ale o tym dokładniej opowiem Wam w poście na temat całkowitej pielęgnacji włosów :) Dzisiaj zapraszam Was na recenzję niepozornej maski, która na prawdę przypadła mi do gustu!


Organic Shop, ekspresowa maska do włosów z awokado i miodem
Produkt zamknięty jest w plastikowym opakowaniu o pojemności 250 ml. Prosta szata graficzna baaaardzo przykuwa moją uwagę i wpisuje się w moje gusta :) Za ogromny minus uważam brak folii lub dodatkowego cienkiego wieczka zabezpieczającego. Na opakowaniu widzicie czarną nakrętkę (działającą na "wcisk") i jest to jedyne zamknięcie maski, więc uważajcie przy pierwszym otwieraniu, aby nie pobrudzić wszystkiego dookoła i nie zmarnować kosmetyku :) Produkt delikatnie, lecz przyjemnie pachnie, a jego konsystencja jest treściwa i aksamitna w dotyku.


SKŁAD I DZIAŁANIE 
W składzie produktu Organic Shop znajdziemy między innymi:
> olej kokosowy, który działa regenerująco, odżywczo oraz ochrania i nabłyszcza, 
> olej z awokado, który natłuszcza, nawilża, wygładza i regeneruje,
> proteiny pszeniczne, 
> witaminę E. 

Jeżeli chodzi o działanie maski to ja przede wszystkim zauważyłam:
> wygładzenie,
> dociążenie (nie mylić  z obciążeniem),
> nawilżenie,
> nabłyszczenie,
> zmniejszenie elektryzowania.

Produkt stosowałam zwykle po umyciu włosów i trzymałam go na włosach około 2-3 minut lub nieco dłużej pod czepkiem - do 30 minut. Nie widziałam większej różnicy, więc wersja skrócona była dla mnie lepsza i wygodniejsza. Kosmetyk używa się bardzo przyjemnie, ponieważ dzięki dość treściwej konsystencji nie spływa on z włosów. Zapach niestety nie utrzymuje się zbyt długo, ale mi to nie przeszkadza, ponieważ i tak używam odżywek bez spłukiwania. Wydajność również oceniam na duży plus! Nic tylko chwalić :)

Nie zauważyłam żadnych skutków niepożądanych takich jak łupież, podrażnienie, czy przyśpieszone przetłuszczanie pasm.

Kosmetyk dostaniecie w wielu drogeriach internetowych za śmieszną cenę od 6,50 do 10 zł.

Pozdrawiam,
Ewu ;)