czwartek, 21 września 2017

Ulubieńcy makijażowi - Inglot, Golden Rose, Maybelline, Wibo

Cześć kochane! Muszę Wam przyznać, że ostatnimi czasy mój makijaż ograniczał się do totalnego minimum i wszelkie mazidła poszły w odstawkę. Powody były dwa: brak czasu oraz poprawa stanu mojej cery, która od lat nie wyglądała tak dobrze, że nie potrzebowała makijażu (tfu tfu). Wrzesień jest pierwszym wolniejszym miesiącem od długiego czasu więc postanowiłam wybrać się na zakupy i potestować trochę nowych produktów makijażowych :) Los chciał, że w moje ręce wpadło kilka prawdziwych perełek i koniecznie chciałabym Wam o nich dzisiaj wspomnieć. Jeśli jesteście ciekawe, jakie to kosmetyki to zapraszam do dalszej części posta!


Pierwszym fenomenalnym produktem okazał się podkład Maybelline Fit Me Matte + Poreless (105), którego jakiś czas temu polecała Zmalowana. Kosmetyk ten nada się do osób z cerą tłustą, mieszaną lub ewentualnie normalną. Wygląda on na buzi niesamowicie naturalnie, a to dlatego, że nie tworzy płaskiego matu tylko satynowe, zdrowe wykończenie. Ważne jest też to, że podkład świetnie wyrównuje koloryt cery, zakrywa jej zaczerwienienia oraz drobne zmiany (przy większych konieczne jest użycie korektora). Trzyma się dobre kilka godzin, nie ciemnieje na twarzy, nie zapycha. Najbardziej lubię go nakładać palcami, a krycie z łatwością można budować do dobrego średniego poziomu :) Dla mnie bomba!


Kolejnym ulubieńcem jest sztyft rozświetlający Golden Rose w kolorze złotym (01 bright gold). Kosmetyk ma piękny szampański kolor, którego nasycenie z łatwością można budować. Nałożony jedną, cienką warstwą wygląda bardzo naturalnie i dziewczęco (nie zawiera brokatu), a właśnie o taki efekt chodzi mi na co dzień. Sztyft łatwo się rozprowadza, dobrze trzyma się na skórze i sprawia wrażenie baaardzo wydajnego. Za cenę 19,90zł na prawdę warto spróbować.


Szminkę Wibo Juicy Color miałam w 3 odcieniach, ale to właśnie nr 7 przypadł mi do gustu najbardziej. Jest to idealny brudny róż na codziennie wyjścia do pracy, sklepu, czy na spacer. Produkt rzekomo posiada w sobie balsam do ust, aczkolwiek ja nie zauważyłam szczególnego nawilżenia. Jednak trzeba przyznać, że szminki Juicy Color faktycznie nie wysuszają ust, a bardzo mi na tym zależało (maty już trochę mi się przejadły ;)). Trwałość oceniam dobrze - bez jedzenia i picia produkt wytrzymuje u mnie dobre 3-4h, także za taką cenę (około 12zł) jestem zadowolona :)
Cień Aquastic od Inglot (12) zobaczyłam jakiś czas temu u Korneli. Efekt spodobał mi się na tyle bardzo, że już następnego dnia miałam swój egzemplarz w kosmetyczce. Cień jest zamknięty w opakowaniu podobnym dla błyszczyków i taki też posiada aplikator. Produkt jest niesamowicie mocno napigmentowany oraz bardzo, bardzo trwały. Odcień 12 to dla mnie idealny szampan, który nałożony na powiekę ruchomą robi absolutnie całą robotę w makijażu! Nakłada się go bardzo łatwo i przyjemnie, ale trzeba szybko rozblendowywać granice, ponieważ cień szybko zastyga. Trwałość, wydajność, dobra cena - czego chcieć więcej? ;)


Ostatni mój hit to nowość firmy Golden Rose - tusz do rzęs wydłużająco-pogrubiający (False lashes mascara) w odcieniu czarnym. Pierwsze co mnie od razu urzekło to idealna silikonowa szczoteczka z ząbkami, które wychwytują każdą, nawet najmniejszą rzęsę. Z takimi szczoteczkami trzeba umieć pracować, ponieważ łatwo można posklejać swoje wachlarze. Ja tego problemu nie mam, ponieważ tusze nakładam zwykle ruchem zygzakowatym uprzednio wycierając nadmiar produktu ze szczoteczki. Efekt na rzęsach jest piorunujący i zauważyli to nawet mężczyźni z mojego otoczenia. Kolor jest faktycznie czarny, mocny, wyrazisty. Trwałość super, produkt nie osypuje się, a rzęsy do końca dnia wyglądają bardzo dobrze.


Dajcie znać, czy stosowałyście któryś z moich ulubieńców i co o nich sądzicie! :)

Pozdrawiam,
Ewu ;)

czwartek, 14 września 2017

Krem z filtrem ZiajaPRO - SPF 50

Krem z filtrem to podstawa w pielęgnacji mojej skory. Jak wiecie słońce może wyrządzić nam dużo szkód, a niektóre z nich są nieodwracalne... Dlatego ochrona SPF jest ważna nie tylko w sezonie letnim, ale i przez cały rok. Wbrew pozorom znalezienie dobrego filtru do twarzy nie jest zbyt proste. Jeden kiepsko chroni, drugi zapycha, a trzeci nie nadaje się pod makijaż. Zobaczcie jak sprawdził się u mnie bohater dzisiejszego posta i zarazem kosmetyk naszej polskiej marki kosmetycznej - Ziaja PRO nawilżający krem do twarzy SPF 50+ UVA + UVB


 Produkt Ziaja jest sporej gramatury (50ml) w przeciwieństwie do innych filtrów, które posiadałam. Ma on delikatne żółte zabarwienie i prawie niewyczuwalny zapaszek (typowy dla kosmetyków bezzapachowych). Ponad to opakowanie wyposażone jest w wygodną pompkę, która na prawdę ułatwia użytkowanie oraz sprawia, że kremu nie ubywa zbyt wiele. Na pokrycie całej twarzy, szyi i dekoltu wystarczy 1 pompka. Konsystencja jest kremowa, lekko tłustawa, ale przy tym przyjemna i łatwa w użytkowaniu.


Produkt ten przetestowałam w najcięższych warunkach, czyli na wakacjach oraz stosowałam go z 3 innymi osobami, o różnych karnacjach.  O ile w Łodzi mało przebywam na świeżym powietrzu o tyle podczas urlopu w Chorwacji całymi dniami wylegiwałam się to na leżaku, to na wodzie na materacu, a to na tarasie. Moja skóra była więc narażona na ostre promienie słoneczne, a co za tym idzie - filtr Ziaja miał na prawdę ciężkie warunki do pokonania.. Czy w takim razie poradził sobie z fotoochroną wystarczająco dobrze? Muszę przyznać, że nawet rewelacyjnie! Moja buzia wróciła do Polski bladziutka, czyli dokładnie tak jak sobie założyłam. Ponad to moi towarzysze wakacji potwierdzają niesamowitą ochronę nie tylko twarzy, ale i znamion. Osobiście mam manie smarowania pieprzyków grubą warstwą kremu z filtrem i uwierzcie mi, że moja mama miała plecy w kropki (uroki u osób, które znamion posiadają całe mnóstwo ;)). To dla mnie najlepsza rekomendacja i naoczny efekt działania preparatu :)

Muszę także dodać, że krem nie zapycha skóry, dobrze się wchłania, nie bieli twarzy oraz nadaje się pod makijaż. Same plusy, brawo Ziaja! :)

Produkt testuję dzięki współpracy ze sklepem Ziaja (klik klik). Fakt ten nie wpłynął na moją opinię.
www.ziaja.com.pl


Pozdrawiam,
Ewu ;)

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Niezbędnik plażowy + ulubieńcy wakacji prosto z Chorwacji

Witajcie, kochane! Ja już niestety po urlopie, który jak zwykle minął stanowczo za szybko. Tegoroczny urlop, podobnie jak w ubiegłym roku, spędzaliśmy w słonecznej Chorwacji. Nie muszę chyba mówić, że pogoda dopisywała przez cały wyjazd, a woda kusiła wysoką temperaturą (nigdy nie była tak ciepła, a zaznaczam, ze w Chorwacji byłam 7 razy :)). Postanowiłam dzisiaj pokazać Wam mój plażowy niezbędnik oraz kilku kosmetycznych ulubieńców. Gadżetów i mazideł na wakacjach nigdy dość :) Zapraszam na post!


Zacznę może od bohatera głównego, czyli dwuosobowego materaca na wodę marki BESTWAY. Produkt zamówiliśmy na allegro i okazał się on strzałem w 10! Materac jest lekki, można go kompaktowo zapakować, po napompowaniu jest niesamowicie stabilny, a fale mu nie straszne. Na materacu mogą pływać 2 osoby o łącznej wadze nieprzekraczającej 180kg. Polecam serdecznie!
Kolejnymi plażowymi niezbędnikami są oczywiście pompka do materaca (nasza to pompka tłokowa, prosta w użyciu i bardzo lekka pomimo całkiem sporej wielkości) oraz parasolka - czasami przed słońcem też trzeba uciec :)


Kolejna niezbędna rzecz w mojej plażowej torbie to "plastikowa" kosmetyczka (pochodzi ze sklepu KIK, kupiona w zeszłym roku) nieprzepuszczająca wody. A co w środku? Zawsze zabieram ze sobą żel antybakteryjny do rąk, mini filtr SPF50, chusteczki do higieny intymnej Facelle (sprawdzą się do całego ciała oraz twarzy) i telefon oraz słuchawki (telefonu nie ma na zdjęciu ponieważ to nim fotografowałam produkty).


Do dalszych niezbędników, a zarazem ogromnych ulubieńców należą m.in. ręcznik z mikrofibry NABAJI (Decathlon), który jest idealny na podróż, plażę, basen i na co dzień. Składa się on w niewielki pakunek, dobrze chłonie wodę oraz błyskawicznie wysycha. Mój rozmiar to L i uważam go za wystarczający. Marek kupił rozmiar XL, który jest na prawdę ooooogromny :) Cena bardzo niewielka (29,99zł) także koniecznie kupcie, jeśli jeszcze nie miałyście tych ręczników. Podczas zakupów w Decathlonie zaopatrzyliśmy się także w etui wodoodporne na telefon. Kosztowało 60zł, ale jest tego warte. Na prawdę nie przecieka, zdjęcia pod wodą wychodzą super, no i Wasz telefon nigdy nie utonie :) Jedyny minus to brak wejścia na słuchawki. Niezbędnik w postaci okularów przeciwsłonecznych jest chyba oczywisty i nie będę się na jego temat rozwodzić.. Natomiast warto wspomnieć o książce, którą zabrałam ze sobą. Na urlopie zawsze staram się nadrobić książkowe zaległości i tym razem padło na pozycję 50 twarzy Greya. O ile film był wg mnie delikatnie żenujący o tyle książką jestem zachwycona. Jest dobrze napisana i pokazała mi historię bohaterów w zupełnie inny, dużo ciekawszy sposób. Czaję się na kolejne części :)


Torba plażowa to mój zakup z zeszłego roku i jak widzicie nadal ma się dobrze :) Pochodzi ze sklepu Szyte opowieści (na facebooku), którego ofertę bardzo Wam polecam! O fajnym kapeluszu marzyłam już kilka lat, ale nic mi się nie podobało. W dniu wyjazdu do Chorwacji poleciałam na błyskawiczne zakupy i ten cudny egzemplarz z różową wstążką udało mi się dorwać za całe 29,99zł na wyspie (no name) w Porcie Łódź! Kapelusz sprawdził się idealnie, chronił przed słońcem i dodawał uroku każdej stylizacji :) Uwielbiam go!

 
 Jeśli chodzi o ulubieńców kosmetycznych to koniecznie muszę wspomnieć o tropikalnej serii Ziaja. Pani w salonie namówiła mnie na esencję pod prysznic oraz balsam o pięknych kokosowych zapachach. Oby dwa produkty sprawdziły się znakomicie. Żel nie wysuszał skóry, a balsam idealnie ją nawilżał i szybko się wchłaniał. Każdy w kosmetyków kupiłam na promocji po 4 zł. Bardzo polecam Wam tą serię, warto się jej przyjrzeć :)
 

W końcu odkryłam wygodne, ładne i dobrze wykonane opakowania podróżne. Dorwałam je w IKEA za całe 4 lub 5 zł za 4 sztuki. Myślę, że te piękne buteleczki posłużą mi na nie jeden wyjazd :) Ostatnie kosmetyki, o których chciałabym wspomnieć to produkty firmy SunOzon. Na zdjęciu widzicie tylko balsam po opalaniu, ale polecam Wam także filtry do opalania. Balsam po kąpielach słonecznych sprawdza się idealnie i pachnie bardzo przyjemnie. Łagodzi podrażnienia oraz nawilża skórę. Natomiast filtry chronią znakomicie, a opalenizna wygląda zdrowo i zmysłowo :) Polecam!

Pozdrawiam,
Ewu ;)

poniedziałek, 10 lipca 2017

Suplementy #1 - DeKavit D3 + K2

Hej dziewczyny :) Postanowiłam wprowadzić na bloga serię o suplementach. To dość kontrowersyjny temat, ale jednak dużo z Nas używa ich w calu poprawy stanu cery, czy też włosów. Ja poza suplementami "beauty" biorę także kilka innych, bo nie tylko o urodę, ale i o zdrowie trzeba dbać. Dzisiaj zapraszam Was na krótką recenzję suplementu diety DeKavit, czyli połączenia witaminy D3 i K2.


Głównym zadaniem tego produktu jest wspomaganie utrzymania zdrowych kości u osób dorosłych. Witamina D3 pozwala na lepszą wchłanialność wapnia oraz fosforu, które z kolei wpływają na prawidłową mineralizację kości. Powstaje ona w naszym organizmie podczas kontaktu z promieniami UV. Jeżeli macie bóle kostno-mięśniowe, choroby przyzębia, niesmak i pieczenie w jamie ustnej oraz zaburzenia widzenia to może wskazywać na niedobór witaminy D.

Witamina K2 nie jest wytwarzana samodzielnie przez organizm, więc należy jej do niego dostarczać (pokarm, suplementy). Pomaga ona w utrzymaniu zdrowych kości oraz wspomaga krzepnięcie krwi. 

Te dwie witaminy stosowane razem działają dużo lepiej i efektywniej.


Kapsułki są spore, ale dzięki opływowemu kształtowi łatwo je połknąć. Jeśli natomiast nie lubicie dużych tabletek to możecie wysypać proszek z kapsułki na łyżeczkę i tak go spożyć. Jest to też opcja dla wegetarian, ponieważ osłonka jest zrobiona z żelatyny wieprzowej. Zaleca się, aby dorosła osoba spożywała nie więcej jak 1 tabletkę na dobę. 

O efektach w poprawie stanu moich kości nie jestem w stanie zbyt wiele Wam napisać, bo ciężko mi to sprawdzić, natomiast ważne jest, że suplement DeKavit nie wywołał u mnie reakcji alergicznej, czy też wymiotów. Opakowanie starczy Wam na miesiąc :)

Dajcie znać jakie suplementy przyjmujecie na co dzień! 




Pozdrawiam,
Ewu ;)