czwartek, 15 czerwca 2017

Ecocera, puder ryżowy - recenzja

Od jakiegoś czasu walczę z moją cerą (przyczyny hormonalne), która postanowiła nieco zwariować. Oczywiście problem leży wewnątrz organizmu i to nad nim pracuję, aczkolwiek jakoś muszę sobie radzić również od zewnątrz. Pomijając wypryski moja skóra zaczęła się dość szybko przetłuszczać i świecić. Poszperałam w internecie i sporo pozytywnych opinii zebrał puder ryżowy Ecocera. Postanowiłam dać mu szansę i sprawdzić, czy faktycznie dobrze matuje skórę i nie przesusza jej.


Produkt zamknięty jest w poręcznym opakowaniu o prostej szacie graficznej. Dodatkowo wyposażone jest ono w sito i gąbeczkę, które ułatwiają stosowanie produktu. Pojemność to 15g, a cena waha się od 14 do 19zł. Ja swój produkt zamawiałam na stronie ezebra.pl


Sam produkt przyjemnie pachnie (niewyczuwalne na skórze) oraz ma białą, aksamitną w dotyku konsystencję. Po nałożeniu na twarz produkt zmienia się w transparenty, a więc nie bieli. Nie tworzy także płaskiego matu, ani efektu maski, którego nieco się bałam. Dobrze współgra z większością podkładów i jest szalenie wydajny! (Podkłady z którymi testowałam puder to: Rimmel match perfection, Catrice HD, Rimmel stay matte).


Działanie produktu oceniam bardzo dobrze! Faktycznie pozostawia buzię zmatowioną na długie godziny, a przy tym nie zapycha jej. Oczywiście u mnie i tak wchodzą w grę delikatne poprawki w ciągu dnia, ale patrząc na fakt, że makijaż wykonuję przed 7 rano to o tej 16 cera ma już prawo delikatnie się świecić (u mnie głównie są to skrzydełka nosa). Niestety zauważyłam niewielki minus tego kosmetyku, a mianowicie przesusza on nieco moją buzie i podkreśla suche skórki. Nie jest to nie wiadomo jakie przesuszenie, bo ja dopatrzyłam się go dopiero przy lusterku powiększającym, aczkolwiek nigdy nie miałam takiego kłopotu. Wydaje mi się, że jest to podobny problem, który występuje przy stosowaniu pudru Anti shine z Kryolanu. Mimo to nadal będę używać kosmetyku Ecocera, ale już nie na co dzień :) Myślę, że najbardziej zda on egzamin na imprezy okolicznościowe lub w napięte dni, kiedy wiem, że będę poza domem 15-16h.

Pozdrawiam,
Ewu ;)



wtorek, 18 kwietnia 2017

GlySkinCare, płatki pod oczy ze złotem

Pielęgnacja okolic oczu jest często pomijana i zaniedbywana podobnie jak pielęgnacja dłoni. Jednak warto wiedzieć, że to właśnie tam najłatwiej o pierwsze oznaki starzenia.. Ja należę do typu osób zabieganych, którym na wszystko brakuje czasu. Nie oszukujmy się - każdy ma taki dzień, kiedy odpuszcza sobie dbanie o skórę w zamian za szybsze wylądowanie w łóżku :) Oczywiście jest to grzech okropny i sama powtarzam swoim klientkom, że warto codziennie poświęcić swojej skórze te kilka minut, bo systematyczność to klucz do sukcesu...


Produkty do pielęgnacji okolic oczu dostaniemy chyba w każdej możliwej postaci - kremy, żele, płatki, roll-ony, maseczki. Każdy więc znajdzie coś dla siebie. Oczywiście najłatwiej i najszybciej jest sięgnąć po krem lub roll-on, których aplikacja zajmuje chwilę i nie wymaga dużo poświęceń. Ja ostatnimi czasy bardzo polubiłam płatki kolagenowe. Uważam, że każda z kobiet powinna mieć taki zestaw na sytuacje awaryjne ;) Płatki, które testowałam - GlySkinCare ze złotem są dobrze nawilżone, a także odpowiednio wyprofilowane przez co z łatwością dopasowują się do oka. Uwielbiam używać ich jako kuracji - np. przez 4 dni pod rząd (na noc) lub w sytuacjach awaryjnych:
1. Rano na zdradzające zarwaną noc wory pod oczami 
2. Przed wielkim wyjściem w celu nawilżenia i napięcia skóry 

Produkt ze złotem od GlySkinCare działa na prawdę silnie odżywczo na okolicę oczu. Ponad to płatki zmiękczają ją, nawilżają, delikatnie rozjaśniają i redukują niewielką opuchliznę (szczególnie poranną :D). W swoim składzie zawierają m.in. kolagen, aloes, alantoinę, wit. A, C, E, kwas hialuronowy i olejek różany. Warto dodać, że stosując ten produkt najlepiej jest leżeć - mimo, że płatki są dobrze wyprofilowane to lubią się zsuwać niżej. Nie każdy ma czas na taki 20-minutowy relaks w środku tygodnia, ale uwierzcie mi, że warto! :) Produkt nie podrażnia, ani nie uczula, a także nie posiada drażniącego zapachu.

Cena płatków waha się od 7 do 13 zł.

www.diagnosis.pl


Pozdrawiam,
Ewu ;)

poniedziałek, 20 marca 2017

GlySkinCare, odżywczy arganowy krem do twarzy

Witajcie kochane! Po raz kolejny pragnę Wam przypomnieć, że nawilżanie to podstawa pielęgnacji naszej skóry. Nieważne jaką macie cerę - czy naczyniową, czy suchą, czy nawet tłustą - każdą z nich należy nawilżać odpowiednimi preparatami. Dzisiaj przedstawiam Wam prawdziwą bombę odżywczą w uroczym opakowaniu o przykuwającym wzrok kolorze :) Zapraszam do recenzji!


Krem arganowy od GlySkinCare ma na prawdę świetne działanie nawilżająco - odżywcze. W jego składzie znajdziemy między innymi olejek arganowy, olejek jojoba, kwas hialuronowy, witaminę E, masło shea (Parkii butter), żel liści aloesu, pantenol itp. O innych składnikach, które niekoniecznie mnie cieszą wspomnę na koniec posta.


Konsystencja kremu jest dość tłusta i treściwa, aczkolwiek produkt świetnie rozprowadza się po skórze i nie pozostawia tłustego filmu. Wchłania się dłuższą chwilę, ale mi to zupełnie nie przeszkadza. Przyjemny zapach kosmetyku z pewnością umila jego stosowanie :) Ważne jest, iż krem arganowy nadaje się zarówno do stosowania na noc jak i na dzień - pod makijaż. Dobrze współgra z podkładami (testowałam z Catrice HD liquid coverage, Rimmel match perfection, Bell Illumi), nie wpływa na świecenie skóry oraz nie zapycha jej (uwaga w składzie znajduje się parafina!)

No, ale czy on w ogóle działa? Czy odżywia, uelastycznia i wygładza skórę tak jak obiecuje producent? Otóż tak! Produkt ma świetne działanie nawilżające, dobrze zatrzymuje wodę w naskórku. Według mnie jest to idealny krem do stosowania porą jesienno-zimową. Buzia faktycznie jest wygładzona, nawilżona i milsza w dotyku (taka jędrniejsza :)).  Mam wrażenie, że kosmetyki kolorowe wyglądają na niej duuuużo lepiej, a suche skórki nie pojawiają się tak często. Produkt GlySkinCare jest bardzo wydajny. Poprzez swoją tłustawą konsystencję potrzeba na prawdę niewielkiej ilości na posmarowanie twarzy, szyi i dekoltu (pamiętajcie, że te 3 partie traktujemy tak samo). Krem arganowy polecałabym przede wszystkim dla skór suchych i mieszanych, niekoniecznie tłustych.


Tak jak wspominałam skład nie jest do końca idealny - choćby patrząc na parafinę oraz parabeny. Pamiętajcie, że parabeny to konserwanty i jeśli znajdują się na samym końcu składu to nie ma tragedii, ale wiadomo, że każda z Nas wolałaby ich tam nie ujrzeć wcale ;) Tak, czy inaczej uważam, że krem arganowy GlySkinCare jest godny polecenia. 


www.diagnosis.pl


Pozdrawiam,
Ewu ;)

poniedziałek, 6 marca 2017

Zakupy - ezebra.pl, rossmann, biedronka

Dawno nie pokazywałam Wam żadnych zakupów, a więc czas najwyższy to nadrobić. Też macie tak, że jak Wam się coś kończy to wszystko na raz? Mi dosłownie z dnia na dzień ubyło podkładu, pudru, korektora, tuszu do rzęs, a gąbeczka aż prosiła się o wymianę. Podczas codziennej bieganiny nie zauważałam, kiedy te produkty sięgnęły dna. Postanowiłam więc złożyć zamówienie w mojej ulubionej drogerii internetowej - ezebra.pl. Przesyłka dotarła do mnie już po 2 dniach, a więc bardzo się ucieszyłam i zabrałam za testy sławnych i polecanych kosmetyków.


Zanim przejdę do kolorówki to muszę wspomnieć o 3 produktach do pielęgnacji, w które się zaopatrzyłam. Płyn micelarny BeBeauty w dużej pojemności to bardzo opłacalny interes. Do tej pory używałam wersji niebieskiej (nawilżającej), a teraz postanowiłam spróbować różowej (do skóry wrażliwej). Kolejny zakup to jagodowy żel pod prysznic BeBeauty. Zdecydowanie przyciągnął mnie om szatą graficzną, ale zatrzymał zapachem - ah, już czuć wiosnę :) Ostatnia rzecz do pielęgnacji to niewielki gadżet z Rossmanna - silikonowa myjka do twarzy. Powiem szczerze, że nie jest ona wg mnie najwygodniejsza i najpraktyczniejsza w użyciu, ale trzeba przyznać, że dobrze domywa skórę z pozostałości łoju i makijażu. Oceniam ją 7/10 :)


No i moje zamówienie ze strony ezebra.pl :) Pierwsze co wpadło mi w oczy to podkład Catrice HD liquid coverage (02). Skuszona wieloma pozytywnymi opiniami bez wahania wrzuciłam go do koszyka. Najjaśniejszy z dostępnych w sklepie odcieni to 02, ale po obejrzeniu swatchy w internecie stwierdziłam, że będzie dla mnie idealny na porę wiosenno-letnią. Testy już trwają :) Kolejny sławny produkt z tej samej firmy to płynny kamuflaż (01). Cieszyłam się, że zdobyłam najjaśniejszą wersję. Puder ryżowy Ecocera (wiecie, że wyszłą wersja prasowana tego produktu?:)) również zdobywał wiele pozytywnych opinii, a jego cena jest bardzo przystępna. Mam nadzieje, że i moją skórę zmatowi na długie godziny. Podkład w kompakcie Manhattan (01 naturelle) zakupiłam "przy okazji", ponieważ był w dużej promocji, a ja uwielbiam tą firmę. Przecież kosmetyków nigdy dość.. ;) Gąbeczka, po którą sięgnęłam skusiła mnie kształtem oraz ceną. Póki co przekonuję się do niej i próbuję nauczyć używać... Niby to gąbka jak każda inna, a jednak dużo różni się od mojej ulubionej z W7. Tusz do rzęs Golden Rose Miracle lash był mi dotąd nieznany, dlatego też postanowiłam po niego sięgnąć. Silikonowa szczoteczka jest dla mnie dodatkowym atutem produktu, to właśnie je moje rzęsy lubią najbardziej. 

Dajcie znać co Wy ostatnio upolowałyście i czy coś z moich zakupów jest Waszym ulubieńcem :)

Buziaki,
Ewu ;)