piątek, 19 stycznia 2018

Kosmetyczne odkrycia roku 2017 - pielęgnacja

Rok 2017 jest już za nami, więc chciałabym go podsumować i pokazać Wam kilka perełek i odkryć kosmetycznych. Dzisiaj skupię się na pielęgnacji, czyli czymś co po prostu uwielbiam! Dzięki wspaniałym i niedrogim kosmetykom pozbyłam się okropnych problemów skórnych o czym opowiadałam w tym poście - klik klik. Jeśli jesteście ciekawi co jeszcze zawojowało moją pielęgnacją nie tylko cery to zapraszam do czytania :)


Pierwszym i największym ulubieńcem roku była Esencja do cery mieszanej z firmy Bielenda (tutaj pełna recenzja - klik klik). Niestety od 3 tygodni nie mogę tego produktu namierzyć stacjonarnie, więc właśnie jedzie do mnie paczka z zapasem i z tego tytułu kosmetyku nie ma na zdjęciu (od pewnego czasu nie robię już projektów denko, więc pustki od razu poleciały do kosza). Kolejnym ulubieńcem w ogólnej pielęgnacji twarzy było zmywanie makijażu olejem. Kiedyś taka metoda była u mnie nie do przyjęcia, ale teraz bardzo mi pomogła, a z wiekiem i cera się zmieniła, więc pielęgnacja siłą rzeczy również. Na zdjęciu widzicie olejek Balea, który na prawde rewelacyjnie zmywa makijaż, nie zapycha, nie szczypie w oczy i nie powoduje na nich efektu mgły. Kosztował niewiele w drogerii DM. Jedyną i ogromną wadą jest opakowanie - pompka bardzo zawodzi i nie działa tak jak trzeba... Ale mam dla Was alternatywę nieco lepszą i łatwiej dostępną, czyli różany olejek Bielendy - po prostu hit, o którym jeszcze będzie na tym blogu głośno!
W kwestii peelingów zawsze lubiłam mocne zdzieracze, a jeśli można ten efekt połączyć z nawilżającą maseczką to już w ogóle obłęd! Tak właśnie jest w przypadku peelingu marki Vianek z mielonym lnem. Uwielbiam go za wszystko - cenę, zapach, dobre złuszczenie i maksymalne nawilżenie! Uwierzcie, że po jego użyciu żadna maska ani serum nie będzie Wam potrzebne!
Jeśli o nawilżacze chodzi to wahałam się co Wam tu pokazać.. Nie chciałam umieszczać w podsumowaniu kilku produktów z tej samej kategorii, a zależało mi na wybraniu prawdziwej perełki. I tak właśnie z serum od Bielendy (klik klik) wygrał koktajl 3w1 od Nacomi. Ten rewelacyjny produkt możecie używać jako serum do twarzy, maseczkę oraz krem pod oczy. Rewelacyjny skład bogaty w olejki robi prawdziwe cuda na twarzy i moja (teraz już) sucha skóra bardzo go polubiła. Przy tym nie zapycha, ładnie pachnie, jest wydajny i niedrogi. Nic tylko chwalić! No, ale w kwestii pielęgnacji okolicy pod oczami nie mogłabym nie wspomnieć o świetnym kremie-masce pod oczy marki Ziaja. Jest to produkt o równie bogatym składzie i dobrym działaniu. Tutaj jego pełna recenzja - klik klik.


W pielęgnacji ciała najważniejsze dla mnie jest porządne złuszczenie oraz nawilżenie skóry. Bez tego nawet najzgrabniejsza kobieta nie będzie wyglądać dobrze :) Kosmetyk 2w1, którego używam raz na tydzień to peeling do ciała Nacomi o zapachu kokosowego tortu. Produkt w swoim składzie zawiera cukier jako drobinki złuszczające oraz olejki, które jednocześnie nawilżają ciało. Zdecydowanie nie trzeba nakładać żadnych innych balsamów i maseł po zastosowaniu tego cuda. Przyjemność używania peelingu Nacomi jest nie do opisania! Zapach, konsystencja, masaż.. Rewelacja, musicie go spróbować! W dniach kiedy nie stosuję peelingu nawilżam się innymi mazidłami i najlepszy produkt z tej kategorii w 2017 roku to bez wątpienia serum z płatkami owsianymi oraz olejkiem lnianym Bielendy (recenzja - klik klik). Delikatny zapach, świetne nawilżenie i napięcie skóry oraz niska cena - czego więc chcieć więcej? Och, Bielenda uwielbiam Cię... ! Wiadomo, że w okresie letnim, ale nie tylko, nasze ciało czasami potrzebuje "kolorku". Ponieważ sama jestem ogromną przeciwniczką wylegiwania się na słońcu oraz chodzenia do solarium to stawiam na balsamy brązujące. W tym roku w moje ręce wpadło mleczko Ziaja z serii Cupuacu (recenzja - klik klik). Produkt tworzy piękną, naturalną opaleniznę już w kilka godzin po użyciu. Dzięki temu można użyć go także zimną, bo tworzy na tyle delikatny efekt, że nie będzie raził w oczy. Ponad to mleczko ma również działanie nawilżające i odżywcze, które bez wątpienia zauważyłam. Tanio i solidnie! :)


O włosy dbam jak mogę, ale już niejednokrotnie przekonałam się, że moje pasma lubię silikony i kosmetyki drogeryjne. W kwietniu kupiłam szampon Loreal Elseve Fibralogy (tak, używam tego jednego opakowania od 9 miesięcy!) i po prostu się zakochałam! Zapach, działanie oraz wydajność to największe zalety produktu. Ja po jego zastosowaniu czuję się jak po wizycie u fryzjera! Włosy są tak gładkie, ujarzmione i błyszczące! Ponad to rewelacyjnie się rozczesują nawet gdy nie użyję żadnej odżywki. Bez wątpienia wrócę do niego ponownie! Firma Garnier ma dobre odżywki, a ta z 3 olejkami również mocno przypadła mi do gustu :) Pachnie bananem (chociaż nie ma z nim nic wspólnego) oraz świetnie nawilża i ujarzmia włosy. Moje blond pasma po jej zastosowaniu rozczesują się przez palce oraz błyszczą jak szalone! Wydajność i cena na ogromny plus, polecam! Ostatnim odkryciem jest emulsja zakwaszająca Acid Balance. Używam jej raz na tydzień i bardzo lubię ten efekt! Włosy pachną jak od fryzjera, kolor blond jest jakby bardziej uwydatniony, a włosy gładkie i lśniące. Produkt dostaniecie w hurtowniach kosmetyczno-fryzjerskich.


Kolejny szampon i odżywka, o których pragnę Wam wspomnieć to kosmetyki do włosów blond, a dokładnie More Blond Balea. Są to bez wątpienia produkty do zadań specjalnych, czyli  do pozbycia się żółtych tonów z włosów rozjaśnianych. Używam ich wedle potrzeb moich włosów - jak widzę, że kolor wygląda nieciekawie to wtedy zapodaję sobie ten duet. Zapach jest okej, ale "nie urywa", natomiast działanie przedstawia się obłędnie! Mój M. kiedy pierwszy raz użyłam tych produktów zapytał "ojej, byłaś u fryzjera?!", a więc coś ta reakcja oznacza :) Nie pamiętam, kiedy moje włosy były żółte...Serio, serio! Jedyny problem to dostępność tych kosmetyków, ale dobrym polskim zamiennikiem jest fioletowa seria Joanny :)


Ostatnie kosmetyki z działu pielęgnacji to tak zwane "od zadań specjalnych". Produkt Novaclear do pozbywania się wyprysków naprawdę działa (klik klik do recenzji). I chociaż tak jak wspominałam na początku moja skóra ma się pod tym względem super to od czasu do czasu coś tam mi wyskoczy. Jednak nie na długo, bo dzięki Novaclear zwalczam takie "dziady" momentalnie :) Warto dodać, że produkt ten wysusza pryszcze, ale przy tym nie robi suchych placów na skórze. Jeśli jednak naprawdę dzieje się na mojej twarzy coś bardzo złego to wyżej opisany żel wspomagam także działaniem Borasolu. Przede wszystkim kwas borowy działa bakteriostatycznie. Mi pomaga, ale używam go tylko miejscowo i tylko w nagłych przypadkach. Pamiętajcie, że nie wolno używać go zbyt długo, bo może to wywołać niepożądane reakcje. Ostatnim kosmetykiem od zadań specjalnych jest bloker firmy Ziaja. Zawsze się przed nim broniłam, ale w końcu postanowiłam zaryzykować. Używam go sporadycznie jak wiem, że mam więcej stresów lub jakieś ważne wyjście i nie chciałabym się wtedy przejmować mokrymi plamami (na ogól nie mam z nadpotliwością problemów, ale sytuacje stresowe bardzo ją u mnie pobudzają). Faktycznie po jednorazowym użyciu na noc przez kilka następnych dni mam problem z głowy i całkiem suche pachy :) Czytałam opinie, że niektórych szczypał i piekł. U mnie nic takiego nie wystąpiło. Dajcie znać jak było u Was!

Na dniach pojawi się post o perełkach 2017 z kolorówki :)

Pozdrawiam,
Ewu :)

czwartek, 7 grudnia 2017

Moje prezenty urodzinowe

Witajcie :) 2.12 obchodziłam swoje 24 urodziny i dzisiaj chciałabym pokazać Wam jakie piękne prezenty otrzymałam od moich najbliższych. Niestety nie pokażę Wam dziś wszystkiego, ponieważ dostałam sporo ciuchów, których jeszcze nie mam odwagi prezentować w internecie na sobie, a na wieszaku to same wiecie, że nie wygląda to tak efektownie.... Zapraszam do lektury :)


Perfumy Burberry Body Tender
To jeden z piękniejszych i trwalszych zapachów jaki miałam. Kocham go ogromnie i z powodzeniem używam zarówno zimą jak i latem. Polecam Wam powąchać to cudo, ponieważ jest to zapach, który podoba się zdecydowanie dużej ilości osób i do wielu pasuje :) Ja otrzymałam pojemność aż 85ml, więc nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo byłam szczęśliwa! :)


Vianek, maseczka peeling do twarzy z mielonym lnem
Vianek, nawilżający krem do twarzy na dzień z ekstraktem z liści mniszka
Nacomi, body scrub o zapachu ciasta kokosowego

Wszystkie te cuda chciałam przetestować, ponieważ o oby dwu firmach słyszałam wiele dobrego. Mam nadzieje, że i u mnie się sprawdzą :) Dajcie znać, jeśli testowaliście te produkty!


Zestaw pędzelków bambusowych

Zestaw zawierał więcej pędzelków, ale ja pokazałam tylko kilka. Od dawna potrzebowałam dostawy pędzli, a te są tak poręczne i kompaktowe, że z powodzeniem nadadzą się również w podróż :)


Maybelline, instant Anti-Age, korektor pod oczy
Nacomi, nawilżający koktajl 3w1

To również moje małe kosmetyczne marzenia, do których zawsze było mi nie po drodze, a teraz w końcu mogę je przetestować :) Zarówno korektora jak i koktajlu użyłam już kilka razy i pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne!



Lirene, mango, żel+oliwka pod prysznic
Syoss, szampon do włosów zniszczonych

Nie używałam, więc jestem baaardzo ciekawa jak te kosmetyki się u mnie sprawdzą. Szczególnie jeśli chodzi o firmę Syoss, z którą nigdy nie miałam do czynienia :)


,,Perfekcyjne święta" autorstwa Anthea'i Turner + świeczka DIY

Uwielbiam perfekcyjną panią domu, Anthea to prawdziwa dawka motywacji do ogarnięcia swojego domu! Jej książka o świętach jest przepięknie wydana oraz zawiera mnóstwo ciekawych informacji nie tylko o organizacji świąt i porządkach. Znajdziecie tutaj również rewelacyjne przepisy kulinarne oraz banalnie proste, a zarazem efektowne ozdoby DIY. Rewelacja!!



Kartka urodzinowa DIY

To cudo powstało dzięki mojej koleżance i jej 9-letniemu synkowi! Nigdy nie dostałam tak pięknej, efektownej kartki i to jeszcze w 3D! Zdecydowanie prezent od serca, który póki co dzielnie zdobi moją toaletkę :)

To na tyle kochani :) Jeśli przełamię się z pokazaniem Wam prezentów ciuchowych to zaprezentuję Wam je w poście z prezentami świąteczno-imieninowymi :)

Buziaki,
Ewu ;)

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Bielenda, hialuronowa wolumetria nici 3D, serum ant-age

Firmę Bielenda kocham nie od dziś i z miłą chęcią testuję kolejne produkty z jej asortymentu. Serum, o którym będzie dzisiaj mowa dorwałam zupełnym przypadkiem w maju na promocji w Rossmannie i podarowałam je mojej mamie. Kosmetyk na tyle ją zachwycił, że ja i zapragnęłam przetestować go na własnej skórze. Zapraszam do zapoznania się z moją recenzją :)


Kosmetyk przyciąga wzrok dzięki nietypowej konsystencji zielonkawych perełek. Buteleczka jest zgrabna, poręczna, dobrze wykonana oraz co najważniejsze - wyposażona w świetną i łatwą w obsłudze pompkę. Pojemność produktu to 30ml i dostaniecie go w Rossmannie za około 30 zł.


SKŁADNIKI AKTYWNE
W składzie kosmetyku znajdziemy między innymi:
> pantenol, który działa łagodząco i nawilżająco,
> ekstrakt z kawioru, który regeneruje, wygładza, pobudza syntezę kolagenu,
> witaminę E, która nawilża, odżywia, ochrania i jest świetnym antyoksydantem,
> hydrolizowaną keratynę, która nawilża i uelastycznia,
> witaminę A, która działa antyoksydacyjnie, stymuluje kolagen i elastynę oraz zwiększa gęstość skóry, 
> ekstrakt z kwiatu wiciokrzewu, który wygładza, napina i działa bakteriobójczo.

Przy okazji tego postu chciałabym także nieco bardziej otworzyć oczy osobom, które uważają, że kosmetyki z napisem "przeciwzmarszczkowy", "40+", "50+", "do cery dojrzałej" nie powinny być stosowane przez osoby młode w kole 20 lat. Otóż tego typu produkty nikomu nie zrobią krzywdy, a zwykle posiadają w swoim składzie więcej składników aktywnych niż nawilżacze dla nastolatek i 20+. Warto czytać składy i obserwować swoją skórę - co lubi, na co reaguje dobrze. Jeśli masz 23 lata, a Twojej skórze służy serum 40+ to go używaj! Pamiętajmy, że zmarszczkom trzeba zapobiegać, bo jak już się pojawią to nie będzie tak łatwo się ich pozbyć, a jak każda z nas wie - nie da się ich usunąć w 100% i w pewnym wieku nawet medycyna estetyczna nie pomoże...


Kosmetyk ma niesamowicie przyjemną, aksamitną konsystencję, która z łatwością sunie po skórze. Serum wchłania się w trybie natychmiastowym nie pozostawiając żadnego filmu. Nadaje się ono pod makijaż i absolutnie nie wpływa negatywnie na jego trwałość oraz jakość. Warto również dodać, że produkt jest dość dobrze wydajny, ale jednak nieco mniej niż tradycyjne sera. Myślę, że ma na to wpływ forma perełek, między którymi pozostaje dużo wolnej przestrzeni i po "zmieleniu" wychodzi mniej płynu niż w standardowych serach.


DZIAŁANIE
Podczas stosowania serum zauważyłam na swojej skórze kilka istotnych zmian. Abym nie była gołosłowna to zaznaczam, że produkt testowała także moja ponad 20 lat starsza mama i u niej również efekty są widoczne. Co zauważyłyśmy:
> poprawa nawilżenia skóry,
> lepsze napięcie skóry (głównie policzki),
> wygładzenie,
> rozświetlenie.

Ani mnie, ani mamy serum nie uczuliło, ani nie zapchało. Myślę, że oby dwie musimy przyjrzeć się pozostałym kosmetykom z serii nici 3D :)

Pozdrawiam,
Ewu ;)

czwartek, 30 listopada 2017

Ziaja, multimodeling, ujędrniające masło do ciała (brzuch, nogi, pośladki)

Od zawsze byłam szczupła i nie miałam problemów ze skórą na moim ciele. Niestety po 20stce cellulit wodny zdominował moje uda i pośladki, więc trzeba było zacząć działać. Ćwiczenia faktycznie pomagają, ale umówmy się - nie jestem typem sportowca i zmuszenie się do jakiejkolwiek aktywności fizycznej przychodzi mi z trudem. Szukałam więc godnego wspomagacza mojej walki z cellulitem, czyli czegoś, czego mogę używać codziennie i co podtrzyma efekt ładnej, napiętej skóry nawet wtedy, gdy nie ćwiczę regularnie.


Ziaja, multimodeling, ujędrniające masło do ciała
Kosmetyki firmy Ziaja są dobrze dostępne oraz mają przystępne ceny, więc każdy z Nas może sobie na nie pozwolić. Bohater dzisiejszego posta zamknięty jest w 200ml opakowaniu o prostej szacie graficznej. Dzięki takiej formie opakowania produkt można zużyć do ostatniej kropli, a zarazem dokładnie widać, ile nam go pozostało. Kosmetyk możecie dostać na E-Ziaja.com - dokładnie tutaj (klik klik) za całe 17,26 zł. Zapach masła jest iście cytrusowy, ale nie utrzymuje się na ciele zbyt długo. Za plus uważam szybkie wchłanianie oraz przyjemną konsystencję.


SKŁAD I DZIAŁANIE
W składzie produktu Ziaja multimodeling znajdziemy między innymi:
> olej palmowy, który nawilża, zapobiega starzeniu, zmiękcza oraz wygładza skórę,
> masło shea, które silnie wiąże wodę w naskórku, zmiękcza i wygładza,
> cantella asiatica, która pobudza syntezę kolagenu, zapobiega rozstępom, pomaga w likwidacji cellulitu, 
> wyciąg z morszczynu pęcherzykowatego, który wiąże wodę, rewitalizuję, odżywia, ujędrnia, uelastycznia, spala tłuszcz, uelastycznia, poprawia mikrokrążenie,
> ekstrakt z bluszczu pospolitego, który przyspiesza redukcję tkanki tłuszczowej, pobudza krążenie krwi, wspomaga usuwanie toksyn z tkanki skórnej oraz wspomaga przenikanie innych składników przez skórę,
> wyciąg ze skórki gorzkiej pomarańczy, który przyczynia się do rozpadu i spalania tłuszczu, 
> wyciąg z rozmarynu, który ujędrnia skórę, pobudza krążenie, 
> karnitynę, która wspomaga spalanie tłuszczu,
> kofeinę, która ma działanie drenujące, pobudza krążenie, wspomaga spalanie tkanki tłuszczowej, zmniejsza obrzęki, 
> wyciąg z ananasa, który hydrolizuje białka i stymuluje kolagen I oraz III,
> koenzym A (wit. B5), który pobudza krążenie, wspomaga wnikanie wgłąb skóry innym składnikom aktywnym,
> glaucynę, która zapewnia drenaż oraz ujędrnienie skóry,
> olej z nasion słonecznika, który łagodzi oraz ma działanie przeciwrodnikowe,
> ekstrakt z kawy, który działa antycellulitowo, zwalcza wolne rodniki, 
> witaminę E, która nawilża, wzmacnia i ochrania skórę.

Czy Wy także jesteście w szoku, że wszystkie wyżej wymienione substancje są zawarte w kosmetyku za niecałe 20 zł? Mi opadła szczęka, kiedy analizowałam skład tego cuda. No, ale właśnie - jak to wszystko przekłada się na działanie masła ujędrniającego Ziaja?

Przede wszystkim produkt szybko się wchłania, więc z powodzeniem możecie go używać po porannym treningu. Ponad to zauważyłam napięcie mojej skóry na udach oraz pośladkach (choć tu trochę mniej) oraz poprawienie jej nawilżenia. Cellulit faktycznie się zmniejszył, a skóra wygładziła. Nie mniej jednak muszę dodać, że kluczem do sukcesu jest długie i regularne stosowanie produktu oraz wspomaganie jego działania ćwiczeniami oraz dietą. Ja ćwiczę dość nieregularnie, ale to zawsze coś. Taki kosmetyk na pewno nie sprawdzi się u osób, które nie wykazują żadnej aktywności fizycznej i oczekują, że masło za 17 zł usunie cellulit. U siebie nie zauważyłam spalenia tkanki tłuszczowej, ale też nie o to mi chodziło :) Najważniejsze, że ujędrnienie jest widoczne, a cellulit wyraźnie mniejszy.  

Dodam jeszcze, że podczas stosowania produktu Ziaja wykonywałam zawsze ćwiczenia Ewy Chodakowskiej. Planem było 3 dni ćwiczeń 2 dni przerwy, ale tak jak wspomniałam na samym początku - nie zawsze trzymam się tego harmonogramu w 100%. 

Ziaja multimodeling poleciłam już wszystkim bliskim mi osobom i polecam także Wam! Za tak przystępną cenę naprawdę warto spróbować, tym bardziej, że skład przedstawia się tu dużo lepiej niż w niejednym droższym kosmetyku do zadań specjalnych.

Produkt testowałam dzięki współpracy ze sklepem E-Ziaja.com. Fakt ten nie wpłynął na moją opinię.



Pozdrawiam,
Ewu ;)